Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawiedliwość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sprawiedliwość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2019

Wyczaruj mi zbrodnię - „Czarownice z Salem Falls”, Jodi Picoult. Recenzja

za zamkniętymi okładkami recenzje książek
Picoult, czyli pisarka, której kilka lat temu poświęciłam sporo czasu. Fabuły jej książek, a w nich problemy bohaterów, które wiązały się z sądami, były dla mnie i dla mojej koleżanki czymś świeżym, po co zawsze sięgałyśmy z przyjemnością.
Chciałam przekonać się, czy powieści Jodi Picoult dalej są dla mnie jak magia, więc sięgnęłam po nic innego, jak po ”Czarownice z Salem Falls”.

„Podwodny świat kusił swoją metamorficzną niezwykłością: człowiek poruszał się w nim powoli, bardzo powoli i nabierał nadziei, że może dzięki temu nigdy nie będzie musiał wydorośleć."

W kowenie z Salem Falls niewątpliwie są dziewczyny o czarującej urodzie. Jak u nich z rzucaniem zaklęć, mnie - nie-czarownicy - ciężko stwierdzić, ale jakoś wiążą koniec z końcem. Dzięki czarom są w stanie się zemścić, a skrywana tajemnica powoduje u nich poczucie wyższości nad lokalną społecznością. Ta nastoletnia chęć bycia innym od wszystkich wymyka się jednak spod kontroli, kiedy dziewczyny obchodzą w lesie święto czarownic...
Poza przedstawieniem nam tytułowych bohaterek, Picoult przybliża nam również postać Jacka, który z początkowej perspektywy mieszkańców Salem Falls wziął się znikąd. My jednak wiemy, że wziął się z więzienia, a i miejscowi też się niedługo o tym dowiedzą. A dla człowieka skazanego za gwałt na nieletniej nie przewidzieli miejsca w swojej małej, spokojnej społeczności.

„Na północy żyje eskimoski lud Inuitów. Według ich wierzeń gwiazdy są tak naprawdę dziurami w niebie, a ich blask to znak, że ci, których kochaliśmy, są szczęśliwi w zaświatach.”


Historia z „Czarownic...” łączy w sobie wiele ludzkich żyć. Każde z nich nosi na sobie zadrapania, ale nie każde miało związek ze zbrodnią. Ale w Salem Falls największy problem polega na tym, że wymiarowi sprawiedliwości trudno jest patrzeć sprawiedliwie. Wszystko na sali rozpraw wydaje się być zmyślone, ława przysięgłych zdaje się więc bardziej ufać dawnym wyrokom niż sobie.

Pisarka jak zwykle przedstawia ważne kwestie z sobie tylko znaną lekkością i zrozumieniem. W tej powieści najważniejsze punkty stanowią podejście sądów i społeczeństwa do gwałtów i nietolerancja w stosunku do byłych więźniów. Picoult nigdy nie stawia tylko na jedną perspektywę, ale pokazuje, że żadna sprawa nie jest czarno-biała, bo każda historia nosi w sobie czyjąś tragedię. Być może wiąże się ona z relacjami w rodzinie, może z miłością, ze zbrodnią. Żadne rozwiązanie, nawet wydane przez najsprawiedliwszy sąd, nie sprawi, że każdy z ludzi biorących udział w rozprawie poczuje się sprawiedliwie osądzony.

„Byli więźniowie też muszą gdzieś mieszkać. Nie można ich zaganiać w stada i zmykać w rezerwatach.”

Jodi Picoult to amerykańska pisarka, autorka wielu bestsellerowych powieści, mama trójki dzieci mieszkająca w New Hampishire. W swoich książkach najczęściej podejmuje tematy związane ze sprawiedliwością. Pięć jej powieści doczekało się ekranizacji, w tym głośne „Bez mojej zgody”. Czasami korzysta z postaci wykreowanego przez siebie bohatera w kilku książkach.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Wyspa szaleńców - „And then there were none”, Agatha Christie. Recenzja

And then there were none - Ten little Indians
Agatha Christie, mimo popularności, jaką cieszą się dzisiaj powieści kryminalne, wciąż pozostaje niekwestionowaną królową gatunku. Pisała książki nieprzepakowane wątkami zbędnymi, skupiające uwagę czytelnika tylko na tych poczynaniach bohaterów, które związane były ze śledztwem, a mimo to jej zagadki i tak pozostawały nierozwiązane do ostatnich stron. Mimo tych walorów, które dotyczą również „And then there were none” (w Polsce ,,I nie było już nikogo"), mi w tej krótkiej powieści przypadł do gustu przede wszystkim pomysł.

„One little Indian boy left all alone;
He went and hanged himself and then there were none.”

Niewiele osób czułoby się komfortowo, gdyby pozostawiono Nas z grupą obcych w miejscu bez wyjścia, i kiedy doskwierałby Nam brak możliwości kontaktu ze światem. Taką sytuację opisuje Christie w powieści, której bohaterowie chyba woleliby już znaleźć się na wyspie bezludnej, niż na takiej wśród innych ludzi. Może nie doskwierała im samotność, ale za to znaleźli się w domu nieodgadnionego właściciela, gdzie stali się ofiarami wyszukanej intrygi. W tej historii nikt się nawet specjalnie nie zastanawia, dlaczego morderca posługuje się wzorem z rymowanej wyliczanki dla dzieci. Oszołomieni bohaterowie, z biegiem wydarzeń w głowach zaczynają mieć jedynie czystą panikę, która pomaga w szybkim reagowaniu, ale nie w przeprowadzaniu głębokich analiz. Jedyne, co się zaczyna liczyć, to przetrwanie.Tylko kto jest mordercą, i jak w ogóle wszystkie przedstawione wydarzenia są w stanie być zaplanowane z góry przez jeden umysł?


"Remember this island when I was a kid. Never thought I'd be doing this sort of a job in a house here. Good thing, perhaps, that one can't foresee the future...'"

Jedno nie ulega wątpliwości - żeby stworzyć taką historię, Christie musiała mieć umysł genialny. Zdania na temat powieści są różne, a według mnie zarówno osoby ją chwalące, jak  i zaznaczające niepodobające im się aspekty, mają rację - wszystko zależy od naszego podejścia.
Jako jeden z mankamentów podaje się brak możliwości polubienia bohaterów, spowodowany przez niewielką ilość opisów dotyczących ich osobowości. Jak jednak pisałam wyżej, Christie skupia się na intrydze. Mogę dodać, że bardzo podoba mi się uzyskany przez to efekt - w opisach śmierci boahterów nie ma jednej wielkiej i niepotrzebnej makabry, przez którą rzadko sięgam po powieści z tego gatunku...
W każdym razie przez popularność książki, najpewniej samemu warto się przekonać o jej wnętrzu.
Po „And then there were none”, biorąc pod uwagę niestraszący trudnością język, można sięgnąć w oryginale, aby jak najlepiej wczuć się w klimat ogarniętej paniką angielskiej wyspy. To nie tylko dobry kryminał, ale też rzetelne, choć niewielkie objętościowo, studium zachowań ludzi owładniętych strachem. Christie nie zawodzi.




Agatha Christie (ur.1890 roku, zm.1976) - Agatha Mary Clarissa Miller Christie, brytyjska autorka powieści kryminalnych i obyczajowych. Napisała 66 powieści detektywistycznych i 6 romansów pod nazwiskiem Mary Westmacott; wydnano też 14 zbiorów jej opowiadań. Najlepiej sprzedająca się autorka wszech czasów - sprzedano ponad dwa miliardy egzemplarzy jej powieści. „And there were none” to najlepiej sprzedająca się na świecie powieść kryminalna. Twórczyni detektywa Poirot'a.