Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Bajkowy świat istot z lasu - ,,Dziewczyna o chabrowych oczach", Catherine Cachée. Recenzja

Recenzja fantasy za zamkniętymi okładkami powieść
Odkrywaniu nowych miejsc może towarzyszyć ciekawość i otwartość, ale nie zawsze. Czasem trudno jest się odnaleźć w nowym otoczeniu - szczególnie jeśli niedawno musieliśmy opuścić wieloletni dom, a czyhający na każdym kroku nieprzyjaciele zmuszają nas do nieustannego ukrywania się. W książce ,,Dziewczyna o chabrowych oczach", główne bohaterki muszą ułożyć sobie życie w obcym środowisku, ale to nie ich jedyny kłopot. Miejsce, do którego trafiły, zamieszkiwane jest przez istoty zupełnie od nich odmienne - okrutnych ludzi...

Catherine Cachée to pseudonim, pod którym ukrywa się polska pisarka, a powieść ,,Dziewczyna o chabrowych oczach" to jej debiut. Stworzona przez nią historia toczy się we Francji, a przedstawiony w niej brak porozumienia między ludźmi, a magicznymi istotami z  miasteczka Paix jest źródłem tragicznych, ale i szczęśliwych wydarzeń. Bo kiedy nagle jesteśmy zmuszeni zrobić to, czego od zawsze się obawialiśmy, może się okazać, że spotkało nas nieszczęście, albo wręcz przeciwnie - że to dla nas szansa, aby przeżyć najpiękniejsze chwile w życiu.

,,Dziewczyna o chabrowych oczach" to zdecydowanie baśniowa historia, na którą składają się magia, miłość, przyjaźń, ale i złe charaktery. Główna bohaterka jawi nam się jako prawdziwa wróżka - potrafi sporządzać uzdrawiające, ziołowe eliksiry, ma magiczny wisiorek i czarnego kota - ale kim tak właściwie jest? Człowiek z jej perspektywy jest istotą, która potrafi być egoistyczna i zmierzać do władzy po trupach, ale z biegiem czasu zauważa również, że może być kochający i wdzięczny. Zazwyczaj w historiach (i w rzeczywistości) to my stawiamy się na piedestale i dajemy sobie prawo do strachu przed "obcym", niezależnie czy jest to kosmita z science fiction, człowiek o innej kulturze, czy nieznane nam zwierzę. Zastanawiamy się, jakie niebezpieczeństwo może nam grozić z drugiej strony, a zupełnie nie myślimy o tym, że być może my sami stanowimy dla kogoś zagrożenie. W tej powieści możemy jednak spojrzeć na siebie z dystansem.

Dzięki baśniowości książka się wyróżnia - łatwiej trafić na powieść, w której opisy strasznych wydarzeń są dla czytelnika druzgocące, niż na taką, która cały czas tchnie ciepłem.
Narrator pozbawiony jest ironii, a o uczuciach bohaterów dowiadujemy się z dialogów, nie z opisu ich wewnętrznych rozterek. To sprawia, że książkę czyta się lekko, czasem wręcz można zatęsknić za bardziej wymagającą formą.

Nie należy bać się zmian. Są elementem życia każdego z nas i nawet jeśli sami nie chcemy podjąć działania, one nadejdą - zarówno te dobre, jak i złe. Jeśli się na nie otworzymy, będziemy starali dostosować się do sytuacji - dostaniemy szansę na odnaleznie szczęścia i spokoju. Jeśli zaś nie przestaniemy się bać naszej nowego położenia, zawsze będziemy żyli w strachu. I to właśnie udowadnia nam historia kobiet z ,,Dziewczyny o chabrowych oczach".

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Novae Res.

poniedziałek, 25 lutego 2019

Tęsknota - ,„Biały Bim Czarne Ucho'”, Gawriił Trojepolski. Recenzja

recenzje książek za zamkniętymi okładkami
Z Bimem zaprzyjaźniałam się powoli. Jego historia od początku wydawała mi się pełna uczciwości i psiego rozumu, ale kiedy zaczęłam ją czytać, potrzebowałam chyba sięgnąć po coś zupełnie innego. Bardziej wybuchowego, szałowego. Dlatego przeczytałam tę powieść na przestrzeni miesięcy. Ale to Bimowi wcale nie umniejsza. Jego dzieje poruszają nie tylko bohaterów, których spotyka na swojej drodze, ale również czytelników. To zdecydowanie jedna z tych książek, którą po przeczytaniu już zawsze chcemy nosić w sercach.


W Związku Radzieckim mieszkają ludzie różni, 'towarzysze' mniej i bardziej przyjaźni. Mieszka tam też Bim i jego pan, Iwan Iwanycz. I mimo że główny psi bohater kocha człowieka w ogóle, to w imię przyjaźni wobec swojego opiekuna oddałby wszystko - i wielokrotnie nam to udowadnia, wzruszając nas do łez.

Dzięki powieści Gawriiła Trojepolskiego jesteśmy w stanie spojrzeć na świat psimi oczami. Co najważniejsze zaś w tej książce - widzimy siebie w tych oczach. I często jest to obraz przerażający.


Kiedy pan Bima znika z przyczyn, których pies nie jest w stanie pojąć, myśliwski instynkt bohatera każe mu szukać, iść za wszelkimi śladami właściciela. Jak tragiczna jest podróż psa, to widzi jedynie czytelnik, który dostrzega, że znalezienie przez Bima Iwana jest niemożliwe. A tęsknota za panem będzie wykańczała Bima zarówno mentalnie, jak i cieleśnie.



W swoich wielu przygodach Bim uczy się życia. To głównie napotkani przez psa ludzie mają na niego wpływ. Dzielą się oni na tych dobrych, rozumiejących psy, dobrych, nierozumiejących psiego języka, i oczywiście złych. Bardzo prawdziwy jest ten obraz ludzi w psich oczach, ponieważ nie liczy się dla nich nic, co często za wartościowe uważa człowiek. Liczy się jedynie czysta dobroć.


za zamkniętymi okładkami recenzje książek

Biały Bim Czarne Ucho to książka napisana językiem, który z pewnością spodoba się młodemu odbiorcy. Poza tym w powieści występuje niejedno dziecko, a głównym bohaterem jest pies. Wydaje się więc, że taka dobra książka dotycząca zwierzęcia będzie świetnym wyborem na lekturę młodego czytelnika. Ale dla dorosłego ma ona do zaoferowania równie wiele.


Uważam tę powieść za jedną z najlepszych, jakie było mi dane przeczytać. Opowiada o wielkim okrucieństwie przy jednoczesnym zachowaniu pięknego języka. Pozwala spojrzeć na człowieka z dystansu, ma w sobie wiele mądrości, ale nie przytłacza filozofią. Po prostu pozwala dostrzec to, co nosimy głęboko w sercach, a o czym wielu zapomina. I oczywiście przypomina, że zwierzęta to piękne istoty.



,,I nagle poczułem zapach pierwiosnka. Był ledwie uchwyty, ale to zapach budzącego się życia, toteż, mimo że ulotny - cieszy i niepokoi zarazem. Rozejrzałem się wokół, okazało się, że kwiat rośnie tuż obok. Lśni na ziemi kwiatuszek - malutka kropla błękitnego nieba, taki prosty i ufny, pierwszy zwiastun radości i szczęścia dla tego, komu szczęście jest pisane i dostępne. Dla każdego zaś człowieka - i szczęśliwego, i nieszczęśliwego - to teraz uroda życia. Podobnie wśród nas żyją ludzie skromni, o czystym sercu, ,,niedostrzegalni", ,,mali", ale wielkiego ducha. Oni właśnie czynią nasze życie pięknym, bo mają w sobie najlepsze cechy ludzkie - dobroć, prostotę, ufność. Tak samo pierwiosnek wydaje się kropką nieba na ziemi.''

Gawriił Trojepolski (1905-1995) to radziecki i rosyjski dramaturg, prozaik, satyryk i publicysta. Stał się znany właśnie za sprawą powieści Biały Bim Czarne Ucho, na której podstawie powstał film pod tym samym tytułem. W 1975 roku autor uhonorowany został Nagrodą Państwową ZSRR. 


poniedziałek, 7 stycznia 2019

O kukle bardziej ludzkiej niż człowiek - „Nieustraszony Strach na Wróble”, Grzegorz Majchrowski. Recenzja

bajka dla dzieci
Bajki dla dzieci często przedstawiają te najistotniejsze elementy naszego życia, tak aby móc wskazać młodemu czytelnikowi, co naprawdę ma wartość. „Nieustraszony Strach na Wróble” jest dobrym przykładem takiej opowieści - głównie podejmowane w niej tematy to przyjaźń i chęć założenia domu. Tylko czy wszystkim jest się w stanie ta bajka spodobać?

Książka jest trzecim laureatem konkursu Piórko, organizowanego przez Biedronkę (niedawno pisałam o tej najnowszej, która wyszła około miesiąc temu). Co jakiś czas można się natknąć w Biedronkach na te konkursowe książki. Pierwsza i druga bajka były entuzjastyczne przyjęte przez czytelników - trochę inaczej sprawa ma się z tą.

„Nieustrasziny Strach na Wróble” opowiada o Strachu, który nie jest szczególnie straszny. Jego ciało to nieporozumienie - kocha swoje otoczenie i z pewnością ostatnią rzeczą, jaką chciałby osiągnąć, byłoby straszenie ptaków. Wtedy znajduje się dzielny Wróbel, nie bojący się ani zimy ani niby-ludzi wypchanych słomą, i tak zaczyna się ich wspólna historia, w której nawzajem pomagają sobie zrozumieć otaczający ich świat i siebie.

Mimo że to świetna bajka, wydaje mi się że zawiniły tutaj niewystarczająco bogata akcja, ale też niedopasowane ilustracje. Jest ich niewiele, w dodatku nie dodają kolorytu spokojnej historii, tylko ją spowalniają swoimi pastelowymi barwami, zamiast dodawać jej trochę energii. A poza tym? Mam wrażenie, że osoby, które negatywnie się o tej książce w internecie wypowiedziały, mają dzieci nieprzepadające za czytaniem w ogóle lub te pociechy były za małe, żeby odpowiednio taką historię przyjąć. Według zasad konkursu, napisane opowiadanie ma być skierowane do dzieci w wieku od pięciu do dziesięciu lat. I ta zdecydowanie jest dla dzieci z górnego progu więc nic dziwnego, że pięciolatkowi nie przypadła do gustu.

„- Te punkciki, jak je nazywasz, to gwiazdy.
- Gwiazdy - powtórzył Strach. - A po co one są?
- Pomagają ludziom znaleźć drogę w nocy. Dzięki gwiazdom zawsze wiedzą, jak trafić do domu.
- Ale czasem w nocy nie widać gwiazd. Zasłaniają je chmury. Co wtedy robią?
- Wtedy czekają, aż chmury odpłyną, a one zawsze odpływają, bo taka jest ich natura.”

Uważam tę książkę za bardzo sympatyczną przede wszystkim za sprawą postaci, jakie wykreował autor. W tak krótkiej formie rzadko mamy do bohaterów głębsze uczucia, tutaj natomiast ich ciepłe podejście i miłość do świata są silnie odczuwalne, przez co łatwo można ich polubić. Poza tym tekst napisany jest w ciekawy sposób, ma też świetne zakończenie. Jak napisałam wyżej, książka skierowana jest do starszych dzieci, głównie za sprawą tego stylu właśnie - wpisano w niego wiele przemyśleń.

Podsumowując, mi się „Nieustraszony Strach na Wróble” podobał, ale jednocześnie, podobnie jak w przypadku dwóch innych bajek z tego konkursu jakie czytałam, mam raczej mieszane uczucia. Może kwestia tego, że to wszystko debiuty?


Grzegorz Majchrowski jest rzeźbiarzem, prowadzi również autorską pracownię rzeźby na Uniwersytecie Śląskim. Napisane przez siebie opowiadania czyta swoim dzieciom.

Maria Giemza, ilustratorka „Nieustraszonego Stracha na Wróble”, pochodzi z Krakowa. Studiowała architekturę, ale zmieniła kierunek kariery pisząc pracę magisterską dotyczącą grafiki - właśnie nią postanowiła się zająć. 

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Tajemnica jak z obrazka - „Mały Saj i Wielka Przygoda”, Magdalena Wiśniewska. Recenzja

książka dla dzieci
Książka Magdaleny Wiśniewskiej to tegoroczny zwycięzca konkursu Piórko, organizowanego przez Biedronkę po raz czwarty. Najpierw wybierany jest zwycięski tekst, następnie ilustracje do niego - po czym w listopadzie książka zostaje wydana. W poprzednim roku zwycięzca wyłoniony przez jury nie spełnił oczekiwań czytelników. Mimo że historia oparta była na ciekawym pomyśle, „Nieustraszony Strach na Wróble” został uznany za książkę nudną, o smętnych obrazkach. Dzisiaj jednak nie będę wyrażała własnej opinii na ten temat, i skupię się na tym, jak „Mały Saj i Wielka Przygoda” odbiega od czegokolwiek, co mogłoby zostać uznane za nudne.

Hindusi, tygrysy, maharadża. Czy każde kilkuletnie dziecko już wie, z czym wiązać ma takie terminy? Dla tych, które odgadną, że takie zestawienie dotyczy Indii, książka będzie zagłębieniem tematu i, zgodnie z tytułem, wielką przygodą. A dla tych z trudem jeszcze odnajdujących ten kraj na mapie? Na pewno poznawanie świata Hindusów przez pryzmat przygód Saja będzie fascynującym przeżyciem.

Książkę rozpoczęłam czytać z dużą dozą zapału, który nie słabnął też w trakcie lektury. „Mały Saj i Wielka Przygoda” to jedno z tych opowiadań, jakie chcielibyśmy czytać, będąc dziećmi. Dotyczy chłopca z hinduskiej rodziny, który odkrywa, że w jego domu znajdują się pewne przedmioty, które niesłusznie uznawane są za zwyczajne. Oparta na tym pomyśle historia przepleciona jest motywami z kultury Indii i dziecięcą beztroską.

Obrazków jest w tej książce bardzo wiele, tchną barwami, napełniają tekst życiem. Geometryczne, przyjemne dla oka, sprawiają, że czytanie staje się milsze. Książka ma też inną zaletę, choć nie będącą już zasługą autorów - bardzo ładnie pachnie!

Dla dziecka może to być prezent na Gwiazdkę, na pewno bardziej trafiony, niż kolejna adaptacja najpopularniejszych baśni. Moja dziecięca ciekawość do tygrysów została zaspokojona i mam tylko jedno  główne zastrzeżenie - zakończenie. Opowiadanie tak naprawdę nie ma puenty, kończy się jakby w połowie historii, czym mnie zawiodło. Zastanawia mnie również to, że nie ma tu zbyt wielu elementów, to naprawdę krótka bajka. A pamiętajmy, że brała udział w konkursie, gdzie była tylko jedną z wielu opcji. Mimo to, jest świeża i soczysta, więc możemy mieć przynajmniej pewność, że wybrana historia jest niebanalna.



Magdalena Wiśniewska to autorka, póki co, jednej książki, „Małego Saja[...]” właśnie, ponieważ laureat konkursu nie może być pisarzem. Studiowała filologię polską i historię sztuki. Interesują ją sztuka i przyroda.

Marcin Macięga jest autorem ilustracji w ksiażce „Mały Saj i Wielka Przygoda”. Na co dzień zajmuje się projektowaniem grafik. Jego pasje związane są z przekazem poprzez obraz oraz muzyką.


 

poniedziałek, 24 września 2018

Kot jako poczucie winy - „The Black Cat”, Edgar Allan Poe. Recenzja

Okładka książki: https://i.ebayimg.com/images/g/h-gAAOSwNOJan--m/s-l300.jpg
The Black Cat” to jedno z najsłynniejszych opowiadań Poe'go, autora szeroko znanego w Stanach Zjednoczonych, skąd pisarz pochodził, a zdecydowanie mniej rozpoznawalnego w Polsce. Mimo że jestem miłośnikiem tego pisarza i poety, to z pewnej przyczyny nieznane są mi niektóre z jego głośniejszych tytułów - Poe'go polubiłam prawdopodobnie od pierwszego napisanego przez niego zdania, na jakie udało mi się natknąć... Niepotrzebna mi w tym przypadku była znajomość całego kanonu, aby wiedzieć, że się w jego twórczości dobrze odnajduję, bo z niektórymi twórcamii szczególny rodzaj więzi wyczuwa się od razu.

Podobnie jak od razu spodobała mi się twórczość Poe'go, od razu spodobało mi się opowiadanie „The Black Cat” - bo narrator przypomniał mi szaleńca z ulubionego „The tell-tale heart(Serce - oskarżycielem).

„For the most wild yet most homely narrative which I am about to pen, I neither expect nor solicit belief. Mad indeed would I be to expect it, in a case where my very senses reject their own evidence. Yet, mad am I not—and very surely do I not dream.

Dla porównania wspomniane „The Tell Tale Heart”: 

,,True! -- nervous --very, very dreadfully nervous I had been and am; But why will you say that I am mad? The disease had sharpened my senses --not destoyed-- not dulled them. Above all was the sense of heraing acute. I heard all things in the heaven and in the earth."

Po dalszym zapoznaniu się z opowiadaniem można zauważyć, że ma ono ze wspomnianym ,,Sercem - oskarżycielem" więcej wspólnego, niż tylko rozpoczęcie. Przede wszystkim oba utwory dotyczą poczucia winy - jego symbolem jest dla bohatera ,,The Black Cat" właśnie czarny kot, będący dla mężczyzny uosobieniem wyrządzonego przez niego zła, prześladującą go istotą.

Narratorem opowiadania jest mężczyzna, o którym tak naprawdę zbyt wiele nie wiemy. Poznajemy go jako miłośnika zwierząt, szczęśliwego małżonka, a zmiany w jego psychice przedstawione są czytelnikowi poprzez pryzmat jego zbrodni.

Czytanie Poe'go nie jest proste dla nikogo, kto nie ma wprawy w rozumieniu tekstów angielskich z dziewiętnastego wieku - me included. Jednak jeśli chcemy zdobyć dowolność w wybieraniu tekstów literackich w języku obcym, to warto trochę czasu poświęcić gimnastykowaniu umysłu, a opowiadania są do tego dobrą podkładką. Nie musimy się obawiać klątwy odłożenia książki niedoczytanej, 'bo była za trudna', bo opowiadanie jest formą niedługą, której nie poświęcimy kilku dni, a poza tym zawsze możemy, np. na Wolnych Lekturach, sprawdzić polskie tłumaczenie, i wyjaśnić zdania o zagadkowych, niedzisiejszych konstrukcjach.
Zachęcam do sięgnięcia po Poe'go po angielsku, bo warto mieć kontakt z czymś tak kunsztownym... Już któreś spotkanie z kolei mam z tym pisarzem tak, że po kilku pierwszych zdaniach nie mogę się powstrzymać od czytania na głos, tak aby móc się w pełni napawać dźwięcznością tekstu.
Niemniej jednak, dla nieczujących się w tym języku dobrze nie jest to nic straconego, bo tłumaczeniem na polski Poe'go zajmowali się najczęściej wybitni literaci, co widać, i słychać, i czuć.

„The Black Cat” to jak na Poe'go dzieło bardzo przystępne, będące obrazem ludzkiej tragedii, która może nam się w pewnych aspektach wydawać nierealna, a jednocześnie nie ma tu elementów fantastycznych. Opowiadanie nazywane w czasach swojego powstania wulgarnym, które stało się elementem rozpoznawczym jednego z wybitniejszych twórców grozy. Dzieje mężczyzny, który przez alkohol zaczął odczuwać silną potrzebę wyrządzania zła...



Edgar Allan Poe (1809-1849) - przedstawiciel romantyzmu literatury amerykańskiej. Zapoczątkował gatunek noweli kryminalnej. Jako twórca inspirował m.in. Dostojewskiego. Pierwszy dobrze znany Amerykanin, który próbował żyć samym pisaniem. Życie prywatne tego mężczyzny często naznaczone było cierpieniem. Do dzisiaj spekuluje się nad powodami tragicznej śmierci pisarza.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Magia z Północy - „Northern Lights”, Philip Pullman. Recenzja

W Polsce książka została wydana pod tytułem „Zorza północna”, a potem „Złoty kompas”, kiedy ukazała się ekranizacja fantastycznej historii niepokornej dziewczynki pod takim właśnie tytułem. Jest to pierwsza część trylogii His Dark Materials, która za granicą wydaje się być popularniejsza - dla wielu ludzi jest to opowieść dzieciństwa, natomiast po spojrzeniu na opinie na naszym krajowym portalu lubimyczytać okazuje się, że spora część czytelników najpierw oglądała film, który skusił ich do sięgnięcia po pierwowzór.
 
Pochylając się nad pomysłem fabularnym tej powieści, można spytać: Co fascynującego może oferować takie miejsce akcji jak daleka, pokryta wiecznym śniegiem i zmarzliną Północ? Na pewno nie można odebrać jej uroku, a dzięki obcowaniu z nią na nowo poznajemy siebie, odnajdujemy własne granice. Lyra, główna bohaterka „Northern Lights” jest dziewczynką wychowującą się na uczelni w Oxfordzie, i każdego dnia przyprawiającą profesorów o zawrót głowy. Jednak dorosłych mogą spotkać w wychowywaniu człowieka dwie tragedie - albo dziecko wyjątkowo głupie, albo takie o nadzwyczajnej kreatywności i inteligencji. Drugim z tych przypadków jest właśnie Lyra. Osoba, którą każdy chciałby mieć po swojej stronie, a lękałby się takiego wroga. Gdzie leżą granice odwagi kogoś takiego? Czy w ogóle istnieją? To odkryje przed czytelnikiem i bohaterką Północ, kraina, w której każdy czasem boryka się z wątpliwościami i wpada w tarapaty.

„It wasn't Lyra's way to brood; she was a sanguine and practical child, and besides, she wasn't imaginative. No one with much imagination would have thought seriously that it was possible to come all this way and rescue her friend Roger; or, having thought it, an imaginative child would immediately have come up with several ways in which it was impossible. Being a practised liar doesn't mean you have a powerful imagination.”

Philip Pullman stworzył historię o tyle wyjątkową, że skierowana jest ona zarówno do dzieci, jak i do dorosłych. Może to być po prostu książka przygodowa, z akcją dziejącą się w świecie podobnym do naszego, ale przebijającym magią, a może też być to opowieść, której niektóre wartości dostrzeże jedynie dojrzały czytelnik. Chodzi tu choćby o metaforyczne przedstawienie istoty dorastania, czy pokazanie, że trzeba kwestionować zaufanie wobec kogoś, do kogo je mamy tylko ze względu na jego autorytet. A z drugiej strony nie dać się zmanipulować pozorom, że ktoś jest zły.

Angielski w „Northern Lights” nie jest najłatwiejszy, ale nie najtrudniejszy, a co najważniejsze, jest bardzo ciekawy i po prostu urzekający.
Nie najłatwiejszy, ponieważ wiele tu słów typowych dla bogatego języka pisanego. Także w opisanych przygodach trzeba się spodziewać specjalistycznego słownictwa, którego możemy nie znać, jeśli naszą pasją akurat nie jest np. żeglarstwo. 
Nie najtrudniejszy, bo to z założenia książka dla dzieci, i nie ma tu pomysłów i refleksji trudnych do zrozumienia. Dlatego kiedy się już w nią wciągniemy, to jesteśmy w stanie wyłapywać znaczenie słów z kontekstu wypowiedzi. 
Bardzo ciekawy, dlatego że autor wykorzystał głębię, jaką można wprowadzić do książki za pomocą języka, dlatego nazwy rzeczy ze świata His Dark Materials i nazwiska postaci nie wzięły się z czystego przypadku, a zostały przemyślane. Dowiedziałam się o tym, próbując znaleźć w internecie, jakim światłem jest anbaric light, bo słownik w tej kwestii zamilknął. Wtedy znalazłam ten artykuł, do którego przeczytania bardzo zachęcam nawet tych ciekawych pochodzenia angielskich słów w ogóle, bo można się z niego sporo dowiedzieć. 
Po prostu urzekający, ze względu na całą swoją stylistykę - na przykład język, którym posługiwali się niektórzy z bohaterów, a momentami sama Lyra, przypominał mi "dialekt" Hagrida. Zwyczajnie był naszpikowany niebanalnymi uproszczeniami i charyzmą. Poza tym zawsze myślałam, że magia jest bardziej magiczna w języku angielskim, niż w polskim. Każdy język ma swoje uroki.

Pod względem rodzaju swojej głębi, dzieło Pullmana przypomina mi Harry'ego Pottera - możliwe, że przez niektóre ze swoich motywów, takich jak dziecko bez rodziców, wyjątkowa osoba podążająca za swoim przeznaczeniem, czy więzienie, z którego nikt nie wychodzi... choć, dla jasności fanów chłopca z blizną, „Northern Lights” została wydana wcześniej, nie było to żadne powielenie, a zresztą moja uwaga nie jest nawet porównaniem. W pewnej sferze, te książki kojarzą mi się ze sobą, ale obie stanowią zupełnie inne światy.

Ta utkana pod światłami zorzy polarnej książka jest pełna niebezpieczeństw i wyjątkowych pomysłów, wciągająca i potrafiąca zaczarować, a czasem ściskająca serce. Długo można by pisać o charakterze Lyry, jak i elementach składających się na samą powieść, ale mam nadzieję, że sięgniecie po ten świat zamknięty w kartkach i sami się przekonacie, dlaczego miasto ukryte wśród Aurory stało się kwestią tylu konfliktów, i poznacie ludzi, którzy swoją duszę noszą przy sobie, a nie w sobie...


„The other girls went on talking, but Lyra and Patalaimon nestled down deep in the bed and tried to get warm, knowing that for hundreds of miles, all around her little bed, there was nothing but fear.”
 


Philip Pullman to angielski powieściopisarz. W 2008 roku magazyn The Times zawarł go wśród listy "50 greatest British writers since 1945". W 1995 roku „Northern Lights” została nagrodzona
Carnegie Medal, za bycie wyróżniająca się angielską książką dla dzieci. Pisarz okazjonalnie pisze o edukacji dla The Guardian. Fan Williama Blake'a, przyczynił się do postawienia mu pomnika w hrabstwie Sussex.



rok wydania: 1995. egzemplarz wydany przez wydawnictwo Scholastic. liczba stron: 397 + pierwszy rozdział drugiego tomu.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Zbrodnia i owca - ,,Triumf owiec", Leonie Swann. Recenzja

,,Owce lubiły opowieści, w których występowały owce - niestety takich historii było o wiele za mało i zwykle owce pojawiały się tylko gdzieś w tle."

Owce lubią opowieści o sobie, ludzi powinny więc cieszyć historie o ludziach. Tymczasem okazuje się, że darzymy sympatią również te owcze opowieści, co pokazała ilość sprzedanych egzemplarzy pierwszej książki Leonie Swann dotyczącej tych zwierząt, zatytułowanej „Sprawiedliwość owiec”. Ja jednak najpierw sięgnęłam po Triumf owiec”, a wcześniejsza nieznajomość stada nie utrudniała lektury. 

Książka z założenia jest thrillerem, i choć ma w sobie elementy tego gatunku, i składa się na nie sama fabuła powieści, to postawienie owiec w roli głównych bohaterów, czyni z niej istną komedię. 
Owce wyprowadzają się z Irlandii, aby znaleźć się na francuskim pastwisku zimowym, gdzie ludzie mówią po niezrozumiałemu europejsku, a kozy z pastwiska obok śmierdzą i wiecznie pragną szaleństwa. Pasterka czyta im książki przed przyczepą, tak jak robił to ich dawny właściciel, ale wiele "Rzeczy" w ich życiu się zmieniło. Nie ma już bryzy pobliskiego morza, a jedynie nieprzenikniony las i chłód śniegu oraz zamek służący dawniej za szpital psychiatryczny. Do tego tajemnica Garou. Czym on jest? Nikt nie wie, ale podobno Garou krzywdzi owce, i to wystarczy, aby bohaterowie z raciczkami wszczęli śledztwo w tej sprawie - a to wszystko pod niczego nie podejrzewającymi oczami pasterki i policji. Jednak ich metody detektywistyczne są nieco różne od ludzkich...

Owce i kozy przedstawione w książce Leonie Swann, mimo że dano im umiejętność mówienia między sobą i rozumienia mowy ludzkiej, inaczej niż ludzie świat pojmują. Brakuje im wiedzy o kulturze i języku, a także ludzkich obyczajach i naturze, przez co patrzą na nas jak na postępujące zupełnie nielogicznie istoty, wygadujące głupoty. W powieści jednak nigdy nie otrzymamy informacji, że zwierzęta czegoś z naszego świata po prostu nie rozumieją. Zamiast tego przyjmują wszystko na swój rozum, przez co książka staje się językową i fabularną komedią:


,,Jej okno wychodzi na pastwisko. Czy po waszym pastwisku chodzi jakieś okno? Bo po naszym nie. Ona kłamie!"

,,Komoda była jakby takim jagnięciem szafy."

Tę książek, pisaną z niestandardowego punktu widzenia, polubiłam też, bo przez swoją formę uwrażliwia nas na emocje zwierząt, które wielu ignoruje. Tak się dzieje na przykład za sprawą wątku z polowaniem z nagonką, gdzie narracja toczy się ze strony ofiary.

Książka jako thriller ma swoje mankamenty. Na przykład właściwa wartka akcja zaczyna się dopiero w połowie i poprzedzona jest raczej opisami życia owiec, niż treściwą fabułą. Zwierzęta te są oczywiście bardzo urokliwe, jednak sprawdzają się bardziej jako bohaterowie czegoś większego, niż postacie biografii. Mimo to, jako całość Triumf owiec wypada według mnie bardzo dobrze - z chęcią przeczytam pozostałe książki autorki, bo jestem urzeczona oryginalnością jej twórczości.


 Leonie Swann jest niemiecką pisarką. Studiowała psychologię marketingu i reklamy, filozofię i literaturoznawstwo. To temat jej pracy doktorskiej, rola zwierząt w literaturze angielskiej, skłonił ją do napisania ,,Sprawiedliwości owiec". W kolejnych wydanych przez wydawnictwo Amber książkach autorki, ,,Krocząc w ciemności" i Pazur sprawiedliwości", zwierzęta również odgrywają ważną rolę.


tytuł oryginału: Garou: Ein Schaf-Thriller. wydana w 2010 roku przez wydawnictwo Amber. tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer. liczba stron: 462