czwartek, 20 czerwca 2019

Karteczki pełne mądrości - Fiszki - starter niemiecki. Recenzja

za zamkniętymi okładkami

Chcemy nauczyć się języka obcego, więc idziemy do sklepu po odpowiednie pomoce. Znajdziemy tam wiele produktów, które "krzyczą" do nas, że to właśnie one najlepiej pomogą nam przyswoić materiał. Jedną z metod nauki są fiszki, które wydaje wydawnictwo cztery głowy. Czy warto ją stosować?

Z językiem niemieckim mam już styczność od kilku lat, w większości jednak uczyłam się sama i zrywami, tzn. nie miałam możliwości regularnego uczenia się i zamiast uporządkowanych informacji miałam w głowie chaos. Dopiero od miesiąca uczę się tego języka porządnie, codziennie. Ten fiszkowy starter trafił do mnie parę lat temu, ale dopiero niedawno przerobiłam całe pudełko fiszek - w ramach powtórki z podstawowych treści.

Fiszka, czyli karteczka z jednej strony przedstawiająca słowo lub zwrot w języku obcym, z drugiej w języku nam znanym. W opisywanym zestawie znajdziemy 300 fiszek, które ułożone są w porządku tematycznym; niektóre z działów to: rodzina, czas wolny, jedzenie czy zawody... Czyli całe słownictwo, które każdy szanujący się początkujący powinien znać. Przed rozpoczęciem działu otrzymujemy też krótkie rady dotyczące tego, jak skutecznie nauczyć się języka.

Co jeszcze znajdziemy w tym zestawie? Bardzo mi się podoba, że mimo braku w fiszkach takiej gramatyki, która pojawia się w podręcznikach, autorom sprytnie udało ją się tu wpleść. Kiedy podany zostaje zwrot, który zawiera w sobie nowe zagadnienie gramatyczne, na dole fiszki pojawia się o nim krótka informacja. Poza tym na niektórych karteczkach mamy podaną odmianę czasowników nieregularnych. Gramatyki jest tu więc akurat tyle, ile trzeba, ale ani grama więcej.
Ponadto w pudełku ukrywa się MEMOBOX®, czyli metoda powtarzania wybranych fiszek tyle razy, ile tego potrzebujemy.

Oczywiście żadna metoda nauki nie jest bez skazy. Fiszek najlepiej się uczyć w kolejności, którą proponuje twórca, a jednocześnie łatwo nam przychodzi przestawianie ich. Dlatego po nauce je rozkładam, przekładam, tak aby były w oryginalnej kolejności, a to zabiera trochę czasu. Ale dla lubiących tę metodę nauki pewnie nie będzie to stanowiło jednoznacznego problemu.

Niezależnie od tego, jaka forma nauki przypadnie Ci do gustu, pamiętaj że samo wybranie metody nie wystarczy, aby osiągnąć cel - aby poznać język musimy z nim spędzić długie godziny i nie poddawać się, gdy widzimy, jak wiele jeszcze nie potrafimy.

czwartek, 23 maja 2019

Krótko o musicalu „Chicago”, reż. Rob Marshall


Jak wiele można wyrazić poprzez taniec i śpiew? Pierwsze jest w stanie przekazać różne uczucia ruchem, natomiast drugie może już służyć jako sposób opowiadania historii od początku do końca. Jednak gdy połączy się te elementy i doda kamerę, wyjdzie nam musical, czyli film, którego klimat zazwyczaj utrzymany jest w realiach zdecydowanie bardziej baśniowych, niż w innych gatunkach filmowych: tak jest na przykład ze sławnymi "Moulin Rouge!" i "La La Land". I tak też jest w przypadku filmu z 2002 roku, nominowanego do 13 Oskarów Chicago.
Podobny obraz
źródło: emmasrandomthoughts.wordpress.com

Chicago to realia tytułowego miasta lat 20. XX wieku z perspektywy więźniarek. Już sam ten temat w połączeniu z zabawowym klimatem filmu wywołuje w nas ciekawość... Powstały na podstawie przedstawienia teatralnego musical nie skupia się jednak na zobrazowaniu życia w więzieniu, a na sławie. Można ją zyskiwać, tracić, walczyć o nią. Ale trafiających do więzienia morderczyń z początku interesuje coś zupełnie innego - uniewinnienie. To uzasadnione pragnienie szybko jednak zmienia się w żądzę sławy, gdy uznany prawnik chce stworzyć dla winnych kobiet odpowiedni wizerunek medialny. Odpowiedni znaczy taki, którego będą chcieli ludzie. Kiedy ludzie staną się zauroczeni zbrodniarkami, droga więźniarek do wolności stanie się prosta.



Znalezione obrazy dla zapytania chicago rob marshall
żródło: The Mind Reels






Film jest dobrze zrealizowany, mam trochę wrażenie, że czasami aż „za dobrze”, ponieważ w połączeniu z moim oglądaniem wszystkiego w skupieniu, scen, które były wytańczone i wyśpiewane, było aż za wiele. Ale taka też jest po prostu cecha filmów bardzo dopracowanych, w których jest wiele elementów czysto artystycznych.

W fabule "Chicago" nie ma miejsca na uczciwość, sprawiedliwość. To świat, w którym triumfuje ułuda i ludzie potrafiący odnaleźć się na scenie. To tak, jak w rzeczywistości: ci, którzy potrafią najlepiej się zaprezentować, osiągają największe sukcesy, niezależnie od prawdy o ich życiu.


https://mindreels.files.wordpress.com/2015/08/rene.jpg
źródło: Pinterest
Niektórzy twórcy filmu: Rob Marshall, Renee Zellweger, Catherine Zeta-Jones, Queen Latifah, Richard Gere, John C. Reilly, Colleen Atwood, Bill Condon, John Myhre

poniedziałek, 20 maja 2019

Wyczaruj mi zbrodnię - „Czarownice z Salem Falls”, Jodi Picoult. Recenzja

za zamkniętymi okładkami recenzje książek
Picoult, czyli pisarka, której kilka lat temu poświęciłam sporo czasu. Fabuły jej książek, a w nich problemy bohaterów, które wiązały się z sądami, były dla mnie i dla mojej koleżanki czymś świeżym, po co zawsze sięgałyśmy z przyjemnością.
Chciałam przekonać się, czy powieści Jodi Picoult dalej są dla mnie jak magia, więc sięgnęłam po nic innego, jak po ”Czarownice z Salem Falls”.

„Podwodny świat kusił swoją metamorficzną niezwykłością: człowiek poruszał się w nim powoli, bardzo powoli i nabierał nadziei, że może dzięki temu nigdy nie będzie musiał wydorośleć."

W kowenie z Salem Falls niewątpliwie są dziewczyny o czarującej urodzie. Jak u nich z rzucaniem zaklęć, mnie - nie-czarownicy - ciężko stwierdzić, ale jakoś wiążą koniec z końcem. Dzięki czarom są w stanie się zemścić, a skrywana tajemnica powoduje u nich poczucie wyższości nad lokalną społecznością. Ta nastoletnia chęć bycia innym od wszystkich wymyka się jednak spod kontroli, kiedy dziewczyny obchodzą w lesie święto czarownic...
Poza przedstawieniem nam tytułowych bohaterek, Picoult przybliża nam również postać Jacka, który z początkowej perspektywy mieszkańców Salem Falls wziął się znikąd. My jednak wiemy, że wziął się z więzienia, a i miejscowi też się niedługo o tym dowiedzą. A dla człowieka skazanego za gwałt na nieletniej nie przewidzieli miejsca w swojej małej, spokojnej społeczności.

„Na północy żyje eskimoski lud Inuitów. Według ich wierzeń gwiazdy są tak naprawdę dziurami w niebie, a ich blask to znak, że ci, których kochaliśmy, są szczęśliwi w zaświatach.”


Historia z „Czarownic...” łączy w sobie wiele ludzkich żyć. Każde z nich nosi na sobie zadrapania, ale nie każde miało związek ze zbrodnią. Ale w Salem Falls największy problem polega na tym, że wymiarowi sprawiedliwości trudno jest patrzeć sprawiedliwie. Wszystko na sali rozpraw wydaje się być zmyślone, ława przysięgłych zdaje się więc bardziej ufać dawnym wyrokom niż sobie.

Pisarka jak zwykle przedstawia ważne kwestie z sobie tylko znaną lekkością i zrozumieniem. W tej powieści najważniejsze punkty stanowią podejście sądów i społeczeństwa do gwałtów i nietolerancja w stosunku do byłych więźniów. Picoult nigdy nie stawia tylko na jedną perspektywę, ale pokazuje, że żadna sprawa nie jest czarno-biała, bo każda historia nosi w sobie czyjąś tragedię. Być może wiąże się ona z relacjami w rodzinie, może z miłością, ze zbrodnią. Żadne rozwiązanie, nawet wydane przez najsprawiedliwszy sąd, nie sprawi, że każdy z ludzi biorących udział w rozprawie poczuje się sprawiedliwie osądzony.

„Byli więźniowie też muszą gdzieś mieszkać. Nie można ich zaganiać w stada i zmykać w rezerwatach.”

Jodi Picoult to amerykańska pisarka, autorka wielu bestsellerowych powieści, mama trójki dzieci mieszkająca w New Hampishire. W swoich książkach najczęściej podejmuje tematy związane ze sprawiedliwością. Pięć jej powieści doczekało się ekranizacji, w tym głośne „Bez mojej zgody”. Czasami korzysta z postaci wykreowanego przez siebie bohatera w kilku książkach.